Początek 2026 roku przyniesie jedno z najbardziej wyczekiwanych zestawień w świecie mieszanych sztuk walki. Już 24 stycznia w Las Vegas dojdzie do pojedynku Justina Gaethje z Paddym Pimblettem o tymczasowy pas mistrzowski wagi lekkiej. Zwycięzca tej walki zmierzy się z Ilią Topurią podczas specjalnej gali zaplanowanej na czerwiec w Białym Domu. Stawka jest więc wysoka: nie tylko trofeum, ale również o udział w wydarzeniu o bezprecedensowym znaczeniu medialnym.
Nic więc dziwnego, że starcie to znajduje się pod lupą zarówno międzynarodowych platform analitycznych, jak i lokalnych podmiotów rynku bukmacherskiego. Każdy liczący się bukmacher uważnie śledzi przygotowania zawodników, zmiany formy oraz sygnały płynące z obozów treningowych, bo od nich zależy kształt kursów i reakcje rynku. Obecnie to Pimblett postrzegany jest jako faworyt, jednak Gaethje jasno deklaruje, że nie interesuje go punktowa kalkulacja.
Walka, która ma zamknąć pewien etap kariery
Justin Gaethje nie ukrywa, że znajduje się na ostatniej prostej. W wieku 37 lat jasno mówi o tym, że czasu na kolejną próbę zdobycia pasa jest coraz mniej. Starcie z Paddym Pimblettem traktuje więc jako moment decydujący, być może ostatnią realną szansę, by sięgnąć po pełnoprawny tytuł mistrzowski w wadze lekkiej.
Jego dorobek w UFC jest bogaty, ale też pełen trudnych doświadczeń. Dwukrotnie walczył o pas i w obu przypadkach przegrywał przed czasem: najpierw z Khabibem Nurmagomedovem, później z Charlesem Oliveirą.
Dziś mówi wprost, że chce zakończyć karierę na własnych zasadach. Przygotowuje się tak, jakby to był najważniejszy występ w jego życiu, mając w pamięci cały dystans i koncentrując się na wygraniu walki przed czasem.
Obóz przygotowawczy bez kompromisów
Przygotowania Gaethjego przebiegają intensywnie i bez dróg na skróty. Duży nacisk kładzie na wytrzymałość i kontrolę tempa, stopniowo zwiększając obciążenia treningowe. Do limitu wagi lekkiej planuje zejść z wagi spacerowej wynoszącej około 178 funtów, co ma dać mu komfort fizyczny w dniu walki.
Kluczową rolę ponownie odgrywa Trevor Wittman. Trener celowo stawia Gaethjego w trudnych sytuacjach podczas sparingów, zmuszając go do reagowania pod presją i radzenia sobie z niewygodnymi scenariuszami. Chodzi o to, by w oktagonie nic nie było w stanie go zaskoczyć.
Gaethje wielokrotnie podkreślał, że doświadczenie z brutalnych pojedynków nauczyło go cierpliwości i kontroli emocji. Teraz chce połączyć to z fizycznym przygotowaniem, by narzucić swoje warunki młodszemu i mniej doświadczonemu rywalowi.
Dlaczego plan zakłada nokaut
Styl Gaethjego od lat pozostaje czytelny. Jego walki rzadko kończą się spokojną decyzją sędziów; zwykle są intensywne, otwarte i prowadzą do nokautów. Przed pojedynkiem z Pimblettem nie zmienia on swojego podejścia. Zakłada, że jeśli wykona swoją pracę dokładnie, rywal będzie musiał liczyć na wyjątkowe okoliczności, by przetrwać.
Jednocześnie Gaethje nie lekceważy zagrożenia. Pimblett pozostaje niepokonany w UFC, ma na koncie siedem kolejnych zwycięstw i coraz większe zainteresowanie kibiców. Dysponuje dobrą kondycją i solidnym parterem, co w teorii może być problemem.
Amerykanin widzi jednak różnicę w poziomie rywali, z którymi obaj mierzyli się do tej pory. Dla niego kluczowe ma być doświadczenie zdobyte w walkach z absolutną czołówką dywizji i przekonanie, że to właśnie ono zrobi różnicę w decydującym momencie.
Pojedynek z Topurią
Zwycięzca starcia Gaethje–Pimblett otrzyma bezpośrednią szansę walki z Ilią Topurią o pełnoprawny tytuł mistrza UFC w wadze lekkiej. Gruzin od dłuższego czasu buduje mocną pozycję w organizacji, a jego kolejne zwycięstwa pokazują, że nie bez powodu uważa się go za jedno z najgroźniejszych nazwisk w całym rosterze.
Dla Gaethje to szansa, by zakończyć karierę z walką, która ma znaczenie. Jak sam mówi, zmierzenie się z Topurią byłoby idealnym zwieńczeniem jego drogi w MMA: z zawodnikiem, który jego zdaniem jest „najtrudniejszym rywalem w dywizji”. Planowana gala w Białym Domu w czerwcu 2026 roku ma być wydarzeniem wyjątkowym, a udział w niej, czymś więcej niż kolejną walką.
